MEDYTACJA W POLSKIM RADIO
W programie III Polskiego Radia dnia 21 września 1999
roku odbyła się dyskusja na temat medytacji. Program prowadziła Grażyna
Dobroń, w dyskusji wzięli udział: ojciec Laurence Freeman OSB z Londynu,
ojciec Jan Bereza z Lubinia i Maciej Magóra Góralski – tłumacz.
Grażyna Dobroń: „Każdy kraj walczy o zdrowie
swoich mieszkańców, o czystość wody, ziemi, powietrza, ale mimo wszystko
Ziemia jest zraniona – głód panuje na wielu obszarach Planety, wojny,
trzęsienia ziemi a choroby cywilizacyjne gnębią chyba nas wszystkich i to
coraz bardziej. To sfera ziemska... a duchowa? Ta często zapomniana, odłączona
od codziennego życia? Jest teraz taka sytuacja, że coraz więcej ludzi o
krytycznych umysłach nie godzi się na taki stan rzeczy. Mają oni szacunek dla
Ziemi, do przyrody do rzeczywistości widzialnej i niewidzialnej i to wszystko
chcą upowszechnić, chcą dzielić się wiedzą na temat zagrożeń i tego, co
łączy wszystkich mieszkańców Planety. Stąd kongresy i zjazdy. W Warszawie
odbywa się II Europejski Kongres Dialogu i Uniwersalizmu zorganizowany przez
Uniwersytet Warszawski, Akademię Teologii Katolickiej i wiele innych uczelni.
Świetnie, że odbywa się to u nas. W czasie Kongresu odbędzie się medytacja
ekumeniczna a poprowadzi ją ojciec Laurence Freeman, benedyktyn przełożony Światowej
Wspólnoty Medytacji Chrześcijańskiej z klasztoru Chrystusa Króla w Londynie.
Witam ojca! Jest z nami także ojciec Jan Bereza, również
benedyktyn, osiemnaście lat w klasztorze, od pół roku jest przeorem w
klasztorze Najświętrzej Marii Panny w Lubiniu, jest z nami także Maciej Magóra
Góralski pracownik naukowy Muzeum Azji i Pacyfiku i dzięki niemu obaj ojcowie
przybyli do studia. Dziś otwieramy Trójkowy dom Gości, bo takie domy gości są
w Tyńcu i Lubiniu i wielu częściach świata, domy te prowadzą benedyktyni.
Chciałam zapytać najpierw, co jest w regule waszej klasztornej prócz przysłowiowej
cierpliwości benedyktyńskiej.”
Ojciec Jan: „ Na temat cierpliwości nie jest
zbyt wiele napisane, ale dużo jest na temat pokory, dwanaście stopni pokory,
jest też wiele rzeczy na temat jak powinien wyglądać klasztor, że powinna być
woda i młyn, że klasztor powinien być tak urządzony, aby mnisi nie musieli włóczyć
się na zewnątrz, co nie sprzyja ich rozwojowi duchowemu, wiele się mówi o układzie
oficjum, a więc o sposobie odmawiania psalmów ale także i medytacji”.
Grażyna Dobroń: ”No właśnie, mówi się o
medytacji a przecież to słowo tutaj dla Polaków ma tak złą konotację, źle
się kojarzy”.
O. Jan: „Myślę, że jest to tragedia dla Kościoła,
że medytacja została zapomniana i dzisiaj jest przypominana”.
G. Doroń: „Przepraszam, co to znaczy zapomniana
medytacja, ona kiedyś była w chrześcijaństwie?”
O. Jan: „Jak wspomniałem Reguła Benedyktyńska
mówi o medytacji, Reguła ta ma już 1500 lat, ale i przed świętym Benedyktem
medytacja była znana i praktykowana.”
G. Dobroń: „Czy wy praktykujecie te medytacje
na co dzień?”
O. Jan: „Każdy mnich ma obowiązek medytowania
przynajmniej pół godziny dziennie”.
G. Dobroń: „Czym różni się medytacja od
modlitwy? My tu się modlimy, tu u nas, jeśli ktoś potrafi się modlić.
Istnieje jednak taki stereotyp, według mnie, że nawet jeśli ludzie idą do kościoła,
to potem idą do zajazdu, albo robią awanturę żonie albo też źle się
zachowują i... nic po takiej modlitwie”.
O. Laurence: „Myślę, że medytacja jest formą
modlitwy i dawni chrześcijanie nazywali ją czystą modlitwą. Istnieje wiele
rodzajów medytacji i każdy z tych rodzajów jest oczywiście użyteczny. W
zachodnim Kościele zapomnieliśmy czym jest medytacja głęboka, medytacja
serca. I teraz staramy się to odzyskać z powrotem.”
G. Dobroń: „Medytując codziennie w klasztorze
wam się udaje, ale jak nauczyć tego zwykłych ludzi...?
O. Jan: ”Ciekawą rzeczą jest fakt, że trzy
ostatnio wydane na świecie komentarze do Reguły benedyktyńskiej napisali
ludzie świeccy. Niedawno wyszła książka Ester de Wall poświęcona duchowości
benedyktyńskiej ... a więc chyba nie jest prawdą, że medytacja czy
jakakolwiek praktyka duchowa jest zarezerwowana tylko dla duchownych.”
G. Dobroń: „Czy istnieją jakieś zagrożenia
ze strony medytacji, bo taki jest powszechny pogląd.”
O. Laurence: „Myślę, że jest bardziej
niebezpieczne jeśli człowiek nie medytuje”.
G. Doroń: „W jaki sposób można medytować
samemu w domu, czy milczeć, czy przenosić się w inne wymiary, co to znaczy
medytować?”
O. Laurence: „Medytacja jest dotarciem do samego
środka, wnętrza naszej istoty i w tym wnętrzu otwieramy się na obecność
Boga. Jeśli jesteśmy otwarci na Jego obecność, wtedy jesteśmy zakorzenieni
w rzeczywistości, jesteśmy osobą bardziej prawdziwą. Niebezpieczeństwem
jest to, jeśli „odjeżdżamy”, kiedy skupiamy się na tym, co
dzieje się w naszej głowie i tracimy kontakt z naszym sercem. W naszej Wspólnocie
Medytacji Chrześcijańskiej uczymy jak medytować w codziennym życiu, we własnych
domach.”
G. Dobroń: „W jaki sposób zacząć medytować,
czego się wystrzegać - już wiemy, że należy wystrzegać się „odlotów”
niekontrolowanych”.
O. Laurence: „Po pierwsze trzeba usiąść, tu
nie chodzi o samą głowę, dlatego pozycja jest tak ważna, siadamy prosto,
nieruchomo i staramy się uspokoić umysł, pozwalamy mu, aby się uspokoił, można
siedzieć na krześle. Sugeruję, aby ludzie lekko przymknęli oczy. Jest prosty
sposób, aby uspokoić umysł.”
G. Dobroń: „Może ojciec Bereza wyjaśni nam
to. Jeśli człowiek ma jakiś problem, z którym chciałby się podzielić z
Bogiem.... zamyka oczy .. to u nas nazywa się przepracowaniem problemu, czy o
to chodzi?”
O Jan: „Oczywiście są różne formy medytacji
i myślę, że ten niepokój, jaki rodzi słowo medytacja wynika z tego, że różne
rzeczy rozumiemy pod tym słowem. W tradycji benedyktyńskiej medytacja była
rozumiana jako powtarzanie, powtarzanie jakiegoś prostego słowa, które
powszechnie nazywa się mantrą. Słowo mantra budzi dziś w Polsce jeszcze więcej
niepokojów... Jan Kasjan, który był mistrzem św. Benedykta zalecał
powtarzanie wezwania: Boże wejrzyj ku wspomożeniu memu, Panie pośpiesz ku
ratunkowi memu! - jako lekarstwo na wszelkie choroby ciała i umysłu. Poprzez
powtarzanie, słowo modlitwy głęboko przenika do naszego serca, staje się
nieustanną modlitwą.”
G. Doroń: „A co z oddechem?”
O. Jan: „Istnieje związek między sposobem
oddychania a naszym umysłem i chyba każdy to wie z własnego doświadczenia.
Kiedy oddech jest spokojny, wtedy umysł jest spokojny, Kiedy jesteśmy
zdenerwowani nasz oddech jest płytki i krótki. Myślę, że wielu ludzi ma
dzisiaj problemy z modlitwą, dlatego, że zapomina o swoim ciele, że modlitwa
jest gdzieś na poziomie głowy a zapominamy o tym, iż jesteśmy całością,
że jesteśmy jednością. Oczywiście mówimy tu o jakiś ideałach, ideałem
byłoby, abyśmy byli cali przed Bogiem, cali na modlitwie, a więc uczucia,
umysł a także nasze ciało i oddech powinny być zaangażowane.”
G. Dobroń: „Rozumię, że Zakon Benedyktynów
jest, po prostu, awangardą światową, bo gdyby tak było jak ojcowie mówią,
to każdej niedzieli, na każdej mszy świętej powtarzano by nam dokładnie to
samo.”
O. Jan: „Każdy ksiądz odmawiając brewiarz
zaczyna od słów (o których przed chwilą mówiliśmy): Boże wejrzyj ku
wspomożeniu memu...”
G. Dobroń: ”Czyli wy medytujecie a my nie medytujemy.
To nie sprawiedliwe”.
O. Jan: Myślę, że z medytacją jest podobnie jak w sztuce
Moliera Mieszczanin szlachcicem. Kiedy mieszczanin dowiedział się, że mówi
prozą, wtedy bardzo się tym zdziwił. Sądzę, że wielu ludzi medytuje, nie
zdając sobie z tego sprawy.
G. Dobroń: Przed rokiem w „Trójce” był ksiądz
katolicki z Warington Tony Slingo i powiedział, że gdyby chrześcijanie znali
duchowość chrześcijańską, nie zachwycaliby się Wschodem. Do benedyktyńskich
domów gości przychodzą ludzie różnych religii a zwłaszcza buddyści.
Dlaczego?
O. Jan: Benedyktyni byli wielokrotnie zachęcani przez Stolicę
Apostolską do podjęcia dialogu z przedstawicielami innych religii. Uważano,
że na płaszczyźnie kontemplacji i medytacji dużo łatwiej będzie ten
kontakt nawiązać i rzeczywiście, w praktyce tak się stało. Poprzez medytację,
poprzez to najbardziej podstawowe życie, a więc życie monastyczne, udało się
nawiązać kontakt, szczególnie na polu dialogu z buddyzmem, są tu – jeśli
tak można powiedzieć – największe osiągnięcia ponieważ buddyzm jest
najbardziej monastyczną religią. Mówiąc tak prosto: mnichom z mnichami najłatwiej
się dogadać.
G. Dobroń: Muszę Państwu powiedzieć, że ojciec Jan jest
członkiem Komitetu Episkopatu Polski ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi.
Mamy więc w pełni kompetentną osobę. Medytować - od dzisiaj będę powtarzała
każdemu. Sama to już robię. Jak jest w świecie, czy rzeczywiście osoby różnych kultur
i religii przychodzą do benedyktyńskich domów gości, czy tylko buddyści?
O. Laurence: W klasztorach benedyktyńskich praktykowana jest
gościnność otwarta dla wszystkich ludzi różnych wyznań, kultur i religii.
Poszczególne klasztory mają jednak wypracowaną własną formę tej gościnności.
Słuchaczka: Z mamą jesteśmy stałymi słuchaczkami. O tyle
zainteresowała nas dzisiejsza audycja, że w zasadzie słyszałyśmy już coś
o medytacjach, trochę już wiemy o sposobie medytacji...ale czy coś więcej,
czy w polskich książkach można coś na ten temat przeczytać, w jaki sposób
można odbiec od swych problemów, aby z Bogiem porozmawiać, żeby być
spokojniejszym, żeby się wyciszyć....
O. Jan: W języku polskim zostały wydane następujące książki
Johna Maina OSB, nauczyciela ojca Freemana: Chrześcijańska medytacja, książka
dość autobiograficzna, są to konferencje wygłoszone do trapistów w
klasztorze Gethsemani, tam gdzie żył Thomas Merton (The Christian Meditation,
tłum Grzegorz Kowalewski i Renata Ranus, Poznań 1995), Głos ciszy (The Word
into Silence, tłum.: Magdalena Michalska, Warszawa 1997), Chrystusowe teraz
(The Moment of Christ, tłum.: Ewa Nartowska, Kraków 1997) i Chrystusowa obecność
(The Present Christ, tłum. Ewa Nartowska, Kraków 1998). Wydano też bardzo
ciekawą książkę Williama Johnstona, któryn przed laty prowadził też
Seminarium Johna Maina: Życie w miłości (Being of Love tłum.: Ewa Nartowska,
Kraków 1997).
G. Dobroń: Wróćmy do tych pierwszych kroków w medytacji.
Tak łatwo powiedzieć: „usiądź przymknij oczy... i co dalej?
Maciej Góralski: Trzeba spróbować z nauczycielem, trzeba
się tego uczyć, tak jak uczymy się pływać, czy jeździć na rowerze, jest
to pewna umiejętność i trzeba praktykować z grupą, trudniej jest praktykować
samemu.
O Jan: Żeby nauczyć się medytacji, trzeba medytować.
Ojciec John Chapman kiedyś napisał: „Im mniej się modlisz, tym gorzej
to ci wychodzi”. Z medytacją jest tak jak z każdą inną praktyczną
czynnością, trzeba codziennie, systematycznie to robić i z czasem staje się
to czymś naturalnym. Trzeba rozpoczynać małymi krokami. Pamiętam, że kiedy
zaczynałem medytować, miałem wtedy trudności aby wysiedzieć pięć minut,
po kilku latach medytowałem i dziesięć godzin.
M. Góralski: Niektórzy mówią: takiemu to dobrze, nic nie
robi tylko siedzi.
G. Dobroń: Ja już się zorientowałam, że w Regułą św.
Benedykta jest także ciężka praca na gospodarstwie przyklasztornym.
M. Góralski: Podobnie jest w tradycji zen.
O. Jan: Myślę, że to jest tak, że człowiek, który
medytuje ma więcej czasu jest bardziej skoncentrowany i wszystko robi lepiej i
szybciej. Wiem to z własnego doświadczenia. Zauważyli to również różni
pracodawcy. Ojciec Freeman np. prowadził medytacje dla pracowników
kanadyjskiego koncernu Alcon i to właśnie w czasie pracy.
Słuchaczka: Chciałam się dowiedzieć czy w Lubiniu odbywają
się nadal sesje medytacyjne. Byłam przed laty w Lubiniu, bardzo jest tam pięknie,
jest tam najstarszy kasztanowiec w Polsce...
O. Jan: Jak mówiliśmy, każdy benedyktyński klasztor ma swój
dom dla gości. Również w Lubiniu jest taki dom. Jest on integralną częścią
klasztoru. Goście, którzy w nim przebywają, uczestniczą w modlitwach mnichów,
w pracy, w posiłkach, ale też raz w miesiącu organizuje sesje medytacyjne,
kiedy też jest więcej medytacji a także kilka wykładów czy raczej słów
zachęcających do medytacji.
G. Dobroń: Ojciec Freeman medytował z Dalajlamą 1994 roku,
to było wydarzenie światowe. Proszę opowiedzieć.
O Laurence: Zaprosiłem Jego Świątobliwość XIV Dalajlamę
Tybetu, aby poprowadził Seminarium Johna Maina. Poprosiliśmy Dalajlamę, aby
skomentował z buddyjskiej perspektywy osiem fragmentów Ewangelii. Medytowaliśmy
też razem trzy razy dziennie. W spotkaniu uczestniczyło ponad 200 osób. Było
to wspaniałe doświadczenie przyjaźni i głębi dla wszystkich nas. Dalajlama
docierał natychmiast do najgłębszego mistycznego sensu tych tekstów i
otwierał umysły wszystkich ludzi na to głębsze, wewnętrzne znaczenie.
Oczywiście istnieją różnice religijne. Pierwszy tekst, który Dalajlama
czytał to były słowa Jezusa mówiące o wyrzeczeniu się stosowania przemocy.
Dalajlama powiedział, że jest to i buddyjskie prawo, buddyjskie podejście.
Ostatni tekst mówił o zmartwychwstaniu. Dalajlama powiedział, że w buddyzmie
nie ma takiego poglądu i poprosił, aby mu o tym więcej opowiedzieć. Sądzę,
że to Seminarium było doskonałym modelem dla dialogu międzyreligijnego
ponieważ jednocześnie podkreśliło różnice jak i podobieństwa między
dwoma tradycjami.
M. Góralski: Mamy przed sobą książkę, która jest
zapisem tego Seminarium - Good Heart (Dobre serce), Została ona przetłumaczona
na 10 języków, również na japoński. Czy mógłby ojciec coś powiedzieć o
spotkaniu z Dalajlamą.
O. Laurence: To było bardzo wspaniałe doświadczenie, być
w obecności Dalajlamy ponieważ jest on osobą o wielkim człowieczeństwie i
promieniuje z niego radość, ma wspaniałe poczucie humoru i jest pełen
spokoju, który się wszystkim udziela. To jest zaraźliwe, jeżeli ktoś jest w
jego obecności, czuje się szczęśliwym. Zapytałem go, jak to jest możliwe
jest szczęśliwy i spokojny przez cały czas. Odpowiedział, że stara się być
taki sam zawsze bez względu na to czy jest sam, czy jest z przyjaciółmi lub
uczniami, czy przemawia do 50 tysięcy ludzi na stadionie. Myślę, że to osiąga
i również naturalnie bardzo skromny.
G. Dobroń: Zadam teraz pytanie, które często pada w takich
sytuacjach, która religia jest lepsza.
O. Laurence: To zależy od osoby. Możemy mieć dobrego
buddystę i złego chrześcijanina i dobrego chrześcijanina a złego buddystę.
Jezus powiedział: „Nie ten będzie zbawiony, kto mówi: Panie, Panie...
ale ten, który wykonują wolę Bożą”. Nie jesteśmy zbawieni tylko
dlatego, że coś wyznajemy, ale przez to jacy jesteśmy i co czynimy.
Słuchaczka: W jaki sposób można przejść ze stanu
depresji do stanu spokojnej, głębokiej medytacji? Jest bardzo trudno przestać
myśleć o tym, co nas gnębi.
O. Laurence: Medytujemy dlatego, aby uwolnić się o tych
problemów, aby przejść przez nie, ale one same nie odejdą. Nie możemy tylko
siedzieć i czekać aż odejdą, czy tylko przyglądać się im. W naszej
tradycji mamy medytację i pewną dyscyplinę polegającą na powtarzaniu
jakiegoś prostego słowa, sentencji, modlitwy, która pozwala oderwać się czy
uspokoić umysł. Jest to bardzo efektywna metoda ponieważ jest bardzo prosta,
ale też nie jest łatwa, nie ma tu jakiś natychmiastowych rezultatów, trzeba
praktykować przez jakiś czas, trzeba mieć dyscyplinę i cierpliwość.
Wszyscy z nas bez wyjątku mamy w sobie spokój, pokój Boży, który jest głębszy
i potężniejszy niż wszystkie nasze problemy. Wystarczy go tylko odkryć. On
czeka na to. Jezus powiedział, że Królestwo Boże jest w naszych sercach.
G. Dobroń: Jak przeciętny człowiek w Polsce, który raz w
miesiącu chodzi do kościoła może odnaleźć drogę do Boga i przez co...?
O. Jan: Najlepszym nauczycielem medytacji jest nasze życie.
Często się zdarza, że pod wpływem bolesnych doświadczeń odkrywamy drogę
do Boga. Czasami trzeba nawet upaść i odejść od Boga, aby do Niego powrócić.
Historia syna marnotrawnego chyba najlepiej nam to ukazuje. Trzeba niekiedy
przejść przez wiele burz w życiu i to najlepiej sprzyja rozwojowi życia
duchowego. Gdy patrzymy na życiorysy wielkich świętych, chociażby św.
Teresa Wielka – doświadczenie choroby, bliskości śmierci otworzyło ją
na głębszy wymiar wiary, podobnie było ze świętym Ignacym Loyolą.
G. Dobroń: W każdym momencie życia możemy liczyć na łaski,
w każdym momencie swego życia u młodych i starych, u takich, którzy się
wiele razy potykali, oni też mają szansę?
O. Jan: Tak wierzę.
Słuchacz: Niedawno czytałem, że po dwudziestu latach mózg
się starzeje i chciałem się zapytać - czy medytacja może zapobiec procesowi
starzenia się mózgu.
O. Jan: Wspominałem już, że człowiek jest jednością i
procesy, które zachodzą w umyśle mają wpływ także na nasze ciało i
odwrotnie, jeśli więc dzięki medytacji nasz umysł jest czysty, spokojny to również
na poziomie ciała są tego owoce.
O. Laurence: Medytacja daje nam poczucie harmonii i jedności
wszystkich naszych aspektów, ciała, umysłu, duszy oraz ducha i chyba tym jest
nasze zdrowie, zdrowie jest całością i poczuciem pełni. Nie wiem jak to jest
w języku polskim, ale w angielskim słowa holy (świętość), health (zdrowie)
i whole (całość, pełnia) mają ten sam rdzeń.
Słuchaczka: Czy różaniec święty jest formą medytacji.
Mnie się wydaje , że jest formą medytacji bardzo prawdziwą.
O. Jan: Oczywiście istnieje wiele form medytacji, także słowo
medytacja jest takim bardzo pojemnym terminem, wiele form modlitwy można w nim
zawrzeć. Historycznie nawet patrząc, różaniec pochodzi z formy Modlitwy
Jezusowej. Istnieje książka po tytułem: Różaniec – modlitwa Jezusowa
Zachodu. Można więc powiedzieć, że różaniec jest formą medytacji.
Słuchaczka: Czy są jakieś techniki pomagające w
skupieniu, w medytacji. Kiedyś np. liczyłam oddechy.
O. Jan: Trzeba powiedzieć, że medytacja czy modlitwa jest
dziełem Ducha Świętego w nas. W Piśmie świętym czytamy: „Gdy nie
umiemy się modlić tak jak trzeba, wtedy Duch Święty wstawia się za nami w błaganiach,
których nie możemy wyrazić słowami”, ale oczywiście i z naszej strony
istnieje potrzeba wysiłku, dlatego ważne jest, abyśmy stosowali jakąś metodę.
Metoda nie jest jednak celem sama w sobie ale może nam bardzo pomóc otworzyć
się na światło Ducha Świętego.
Słuchacz: Chciałem zapytać o medytacje Antoniego de Mello.
O. Jan: O ile wiem, ojciec de Mello nie stworzył jakiegoś
odrębnego systemu medytacji. W swej książce Sadhana – Ścieżka do Pana
Boga przedstawił 47 różnych ćwiczeń medytacyjnych i każdy może tam znaleźć
coś dla siebie.
Słuchacz: W jaki sposób rozwijać się na ścieżkach
medytacji, jak zaczynać?
M. Góralski: Podobno pierwsze 10 lat jest najtrudniejsze.
O. Jan: Trzeba próbować, trzeba ćwiczyć. Kilka tygodni
temu miałem telefon od kobiety, która przeczytała moją książkę: "Sztuka
codziennego życia", gdzie jest zbiór medytacji. Była zapłakana i przerażona
tym, że ona nic z tego nie potrafi zrobić. Powiedziałem jej, aby próbowała.
Po miesiącu zadzwoniła i powiedziała, że jej się udało. Próbowała wiele
razy i myślę, że jest to jedyna droga nauki medytacji.
G. Dobroń: Muszę państwu zdradzić, że ojciec Jan Bereza
pisze także wiersze. Mam tu przed sobą Gazetę Benedyktyńską wydaną z
okazji wizyty ojca Laurence Freemana w Polsce i jest tu taki wiersz - Nie pozwól,
aby zaszło słońce i może w nim jest zawarty dobry sposób, aby rozpocząć
medytacje. Proszę posłuchać:
Nie pozwól, aby zaszło słońce,
jeśli gniew gości w twym sercu,
nie pozwól także, aby zaszło słońce,
jeśli w swym sercu nosisz urazę,
nie pozwól również, aby zaszło słońce,
gdy brak w twym sercu przebaczenia...
Niech zły duch odejdzie,
zanim zajdzie słońce.
Wielka wizja modlitwy
nie może być zrealizowana
bez zaangażowania w małe,
codzienne sprawy,
wielka harmonia modlitwy
nie może być osiągnięta
bez uporządkowania codziennego życia,
wielki dar modlitwy
nie może być przyjęty
bez całkowitego otwarcia naszego serca.
G. Dobroń: I to jest najprostszy sposób, aby rozpocząć
medytacje – spróbować uporządkować swoje życie i zacząć od
najprostszych spraw codziennego życia, zamknąć oczy, skupić się i nie klepać
modlitw, tylko pomyśleć, co chcę powiedzieć memu Bogu.
Ojciec Laurence Freeman obiecał nam specjalne błogosławieństwo
dla wszystkich słuchaczy Programu III.
Ojciec Laurence: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam – są
to słowa Jezusa z ewangelii św. Jana - Nie Tak jak daje świat, ja wam daję.
Niech się nie trwoży wasze serce ani się nie lęka”.
|