MEDYTACJA W POLSKIM RADIO

W programie III Polskiego Radia dnia 21 września 1999 roku odbyła się dyskusja na temat medytacji. Program prowadziła Grażyna Dobroń, w dyskusji wzięli udział: ojciec Laurence Freeman OSB z Londynu, ojciec Jan Bereza z Lubinia i Maciej Magóra Góralski – tłumacz.

Grażyna Dobroń: „Każdy kraj walczy o zdrowie swoich mieszkańców, o czystość wody, ziemi, powietrza, ale mimo wszystko Ziemia jest zraniona – głód panuje na wielu obszarach Planety, wojny, trzęsienia ziemi a choroby cywilizacyjne gnębią chyba nas wszystkich i to coraz bardziej. To sfera ziemska... a duchowa? Ta często zapomniana, odłączona od codziennego życia? Jest teraz taka sytuacja, że coraz więcej ludzi o krytycznych umysłach nie godzi się na taki stan rzeczy. Mają oni szacunek dla Ziemi, do przyrody do rzeczywistości widzialnej i niewidzialnej i to wszystko chcą upowszechnić, chcą dzielić się wiedzą na temat zagrożeń i tego, co łączy wszystkich mieszkańców Planety. Stąd kongresy i zjazdy. W Warszawie odbywa się II Europejski Kongres Dialogu i Uniwersalizmu zorganizowany przez Uniwersytet Warszawski, Akademię Teologii Katolickiej i wiele innych uczelni. Świetnie, że odbywa się to u nas. W czasie Kongresu odbędzie się medytacja ekumeniczna a poprowadzi ją ojciec Laurence Freeman, benedyktyn przełożony Światowej Wspólnoty Medytacji Chrześcijańskiej z klasztoru Chrystusa Króla w Londynie.

Witam ojca! Jest z nami także ojciec Jan Bereza, również benedyktyn, osiemnaście lat w klasztorze, od pół roku jest przeorem w klasztorze Najświętrzej Marii Panny w Lubiniu, jest z nami także Maciej Magóra Góralski pracownik naukowy Muzeum Azji i Pacyfiku i dzięki niemu obaj ojcowie przybyli do studia. Dziś otwieramy Trójkowy dom Gości, bo takie domy gości są w Tyńcu i Lubiniu i wielu częściach świata, domy te prowadzą benedyktyni. Chciałam zapytać najpierw, co jest w regule waszej klasztornej prócz przysłowiowej cierpliwości benedyktyńskiej.”

Ojciec Jan: „ Na temat cierpliwości nie jest zbyt wiele napisane, ale dużo jest na temat pokory, dwanaście stopni pokory, jest też wiele rzeczy na temat jak powinien wyglądać klasztor, że powinna być woda i młyn, że klasztor powinien być tak urządzony, aby mnisi nie musieli włóczyć się na zewnątrz, co nie sprzyja ich rozwojowi duchowemu, wiele się mówi o układzie oficjum, a więc o sposobie odmawiania psalmów ale także i medytacji”.

Grażyna Dobroń: ”No właśnie, mówi się o medytacji a przecież to słowo tutaj dla Polaków ma tak złą konotację, źle się kojarzy”.

O. Jan: „Myślę, że jest to tragedia dla Kościoła, że medytacja została zapomniana i dzisiaj jest przypominana”.

G. Doroń: „Przepraszam, co to znaczy zapomniana medytacja, ona kiedyś była w chrześcijaństwie?”

O. Jan: „Jak wspomniałem Reguła Benedyktyńska mówi o medytacji, Reguła ta ma już 1500 lat, ale i przed świętym Benedyktem medytacja była znana i praktykowana.”

G. Dobroń: „Czy wy praktykujecie te medytacje na co dzień?”

O. Jan: „Każdy mnich ma obowiązek medytowania przynajmniej pół godziny dziennie”.

G. Dobroń: „Czym różni się medytacja od modlitwy? My tu się modlimy, tu u nas, jeśli ktoś potrafi się modlić. Istnieje jednak taki stereotyp, według mnie, że nawet jeśli ludzie idą do kościoła, to potem idą do zajazdu, albo robią awanturę żonie albo też źle się zachowują i... nic po takiej modlitwie”.

O. Laurence: „Myślę, że medytacja jest formą modlitwy i dawni chrześcijanie nazywali ją czystą modlitwą. Istnieje wiele rodzajów medytacji i każdy z tych rodzajów jest oczywiście użyteczny. W zachodnim Kościele zapomnieliśmy czym jest medytacja głęboka, medytacja serca. I teraz staramy się to odzyskać z powrotem.”

G. Dobroń: „Medytując codziennie w klasztorze wam się udaje, ale jak nauczyć tego zwykłych ludzi...?

O. Jan: ”Ciekawą rzeczą jest fakt, że trzy ostatnio wydane na świecie komentarze do Reguły benedyktyńskiej napisali ludzie świeccy. Niedawno wyszła książka Ester de Wall poświęcona duchowości benedyktyńskiej ... a więc chyba nie jest prawdą, że medytacja czy jakakolwiek praktyka duchowa jest zarezerwowana tylko dla duchownych.”

G. Dobroń: „Czy istnieją jakieś zagrożenia ze strony medytacji, bo taki jest powszechny pogląd.”

O. Laurence: „Myślę, że jest bardziej niebezpieczne jeśli człowiek nie medytuje”.

G. Doroń: „W jaki sposób można medytować samemu w domu, czy milczeć, czy przenosić się w inne wymiary, co to znaczy medytować?”

O. Laurence: „Medytacja jest dotarciem do samego środka, wnętrza naszej istoty i w tym wnętrzu otwieramy się na obecność Boga. Jeśli jesteśmy otwarci na Jego obecność, wtedy jesteśmy zakorzenieni w rzeczywistości, jesteśmy osobą bardziej prawdziwą. Niebezpieczeństwem jest to, jeśli „odjeżdżamy”, kiedy skupiamy się na tym, co dzieje się w naszej głowie i tracimy kontakt z naszym sercem. W naszej Wspólnocie Medytacji Chrześcijańskiej uczymy jak medytować w codziennym życiu, we własnych domach.”

G. Dobroń: „W jaki sposób zacząć medytować, czego się wystrzegać - już wiemy, że należy wystrzegać się „odlotów” niekontrolowanych”.

O. Laurence: „Po pierwsze trzeba usiąść, tu nie chodzi o samą głowę, dlatego pozycja jest tak ważna, siadamy prosto, nieruchomo i staramy się uspokoić umysł, pozwalamy mu, aby się uspokoił, można siedzieć na krześle. Sugeruję, aby ludzie lekko przymknęli oczy. Jest prosty sposób, aby uspokoić umysł.”

G. Dobroń: „Może ojciec Bereza wyjaśni nam to. Jeśli człowiek ma jakiś problem, z którym chciałby się podzielić z Bogiem.... zamyka oczy .. to u nas nazywa się przepracowaniem problemu, czy o to chodzi?”

O Jan: „Oczywiście są różne formy medytacji i myślę, że ten niepokój, jaki rodzi słowo medytacja wynika z tego, że różne rzeczy rozumiemy pod tym słowem. W tradycji benedyktyńskiej medytacja była rozumiana jako powtarzanie, powtarzanie jakiegoś prostego słowa, które powszechnie nazywa się mantrą. Słowo mantra budzi dziś w Polsce jeszcze więcej niepokojów... Jan Kasjan, który był mistrzem św. Benedykta zalecał powtarzanie wezwania: Boże wejrzyj ku wspomożeniu memu, Panie pośpiesz ku ratunkowi memu! - jako lekarstwo na wszelkie choroby ciała i umysłu. Poprzez powtarzanie, słowo modlitwy głęboko przenika do naszego serca, staje się nieustanną modlitwą.”

G. Doroń: „A co z oddechem?”

O. Jan: „Istnieje związek między sposobem oddychania a naszym umysłem i chyba każdy to wie z własnego doświadczenia. Kiedy oddech jest spokojny, wtedy umysł jest spokojny, Kiedy jesteśmy zdenerwowani nasz oddech jest płytki i krótki. Myślę, że wielu ludzi ma dzisiaj problemy z modlitwą, dlatego, że zapomina o swoim ciele, że modlitwa jest gdzieś na poziomie głowy a zapominamy o tym, iż jesteśmy całością, że jesteśmy jednością. Oczywiście mówimy tu o jakiś ideałach, ideałem byłoby, abyśmy byli cali przed Bogiem, cali na modlitwie, a więc uczucia, umysł a także nasze ciało i oddech powinny być zaangażowane.”

G. Dobroń: „Rozumię, że Zakon Benedyktynów jest, po prostu, awangardą światową, bo gdyby tak było jak ojcowie mówią, to każdej niedzieli, na każdej mszy świętej powtarzano by nam dokładnie to samo.”

O. Jan: „Każdy ksiądz odmawiając brewiarz zaczyna od słów (o których przed chwilą mówiliśmy): Boże wejrzyj ku wspomożeniu memu...”

G. Dobroń: ”Czyli wy medytujecie a my nie medytujemy. To nie sprawiedliwe”.

O. Jan: Myślę, że z medytacją jest podobnie jak w sztuce Moliera Mieszczanin szlachcicem. Kiedy mieszczanin dowiedział się, że mówi prozą, wtedy bardzo się tym zdziwił. Sądzę, że wielu ludzi medytuje, nie zdając sobie z tego sprawy.

G. Dobroń: Przed rokiem w „Trójce” był ksiądz katolicki z Warington Tony Slingo i powiedział, że gdyby chrześcijanie znali duchowość chrześcijańską, nie zachwycaliby się Wschodem. Do benedyktyńskich domów gości przychodzą ludzie różnych religii a zwłaszcza buddyści. Dlaczego?

O. Jan: Benedyktyni byli wielokrotnie zachęcani przez Stolicę Apostolską do podjęcia dialogu z przedstawicielami innych religii. Uważano, że na płaszczyźnie kontemplacji i medytacji dużo łatwiej będzie ten kontakt nawiązać i rzeczywiście, w praktyce tak się stało. Poprzez medytację, poprzez to najbardziej podstawowe życie, a więc życie monastyczne, udało się nawiązać kontakt, szczególnie na polu dialogu z buddyzmem, są tu – jeśli tak można powiedzieć – największe osiągnięcia ponieważ buddyzm jest najbardziej monastyczną religią. Mówiąc tak prosto: mnichom z mnichami najłatwiej się dogadać.

G. Dobroń: Muszę Państwu powiedzieć, że ojciec Jan jest członkiem Komitetu Episkopatu Polski ds. Dialogu z Religiami Niechrześcijańskimi. Mamy więc w pełni kompetentną osobę. Medytować - od dzisiaj będę powtarzała każdemu. Sama to już robię. Jak jest w świecie, czy rzeczywiście osoby różnych kultur i religii przychodzą do benedyktyńskich domów gości, czy tylko buddyści?

O. Laurence: W klasztorach benedyktyńskich praktykowana jest gościnność otwarta dla wszystkich ludzi różnych wyznań, kultur i religii. Poszczególne klasztory mają jednak wypracowaną własną formę tej gościnności.

Słuchaczka: Z mamą jesteśmy stałymi słuchaczkami. O tyle zainteresowała nas dzisiejsza audycja, że w zasadzie słyszałyśmy już coś o medytacjach, trochę już wiemy o sposobie medytacji...ale czy coś więcej, czy w polskich książkach można coś na ten temat przeczytać, w jaki sposób można odbiec od swych problemów, aby z Bogiem porozmawiać, żeby być spokojniejszym, żeby się wyciszyć....

O. Jan: W języku polskim zostały wydane następujące książki Johna Maina OSB, nauczyciela ojca Freemana: Chrześcijańska medytacja, książka dość autobiograficzna, są to konferencje wygłoszone do trapistów w klasztorze Gethsemani, tam gdzie żył Thomas Merton (The Christian Meditation, tłum Grzegorz Kowalewski i Renata Ranus, Poznań 1995), Głos ciszy (The Word into Silence, tłum.: Magdalena Michalska, Warszawa 1997), Chrystusowe teraz (The Moment of Christ, tłum.: Ewa Nartowska, Kraków 1997) i Chrystusowa obecność (The Present Christ, tłum. Ewa Nartowska, Kraków 1998). Wydano też bardzo ciekawą książkę Williama Johnstona, któryn przed laty prowadził też Seminarium Johna Maina: Życie w miłości (Being of Love tłum.: Ewa Nartowska, Kraków 1997).

G. Dobroń: Wróćmy do tych pierwszych kroków w medytacji. Tak łatwo powiedzieć: „usiądź przymknij oczy... i co dalej?

Maciej Góralski: Trzeba spróbować z nauczycielem, trzeba się tego uczyć, tak jak uczymy się pływać, czy jeździć na rowerze, jest to pewna umiejętność i trzeba praktykować z grupą, trudniej jest praktykować samemu.

O Jan: Żeby nauczyć się medytacji, trzeba medytować. Ojciec John Chapman kiedyś napisał: „Im mniej się modlisz, tym gorzej to ci wychodzi”. Z medytacją jest tak jak z każdą inną praktyczną czynnością, trzeba codziennie, systematycznie to robić i z czasem staje się to czymś naturalnym. Trzeba rozpoczynać małymi krokami. Pamiętam, że kiedy zaczynałem medytować, miałem wtedy trudności aby wysiedzieć pięć minut, po kilku latach medytowałem i dziesięć godzin.

M. Góralski: Niektórzy mówią: takiemu to dobrze, nic nie robi tylko siedzi.

G. Dobroń: Ja już się zorientowałam, że w Regułą św. Benedykta jest także ciężka praca na gospodarstwie przyklasztornym.

M. Góralski: Podobnie jest w tradycji zen.

O. Jan: Myślę, że to jest tak, że człowiek, który medytuje ma więcej czasu jest bardziej skoncentrowany i wszystko robi lepiej i szybciej. Wiem to z własnego doświadczenia. Zauważyli to również różni pracodawcy. Ojciec Freeman np. prowadził medytacje dla pracowników kanadyjskiego koncernu Alcon i to właśnie w czasie pracy.

Słuchaczka: Chciałam się dowiedzieć czy w Lubiniu odbywają się nadal sesje medytacyjne. Byłam przed laty w Lubiniu, bardzo jest tam pięknie, jest tam najstarszy kasztanowiec w Polsce...

O. Jan: Jak mówiliśmy, każdy benedyktyński klasztor ma swój dom dla gości. Również w Lubiniu jest taki dom. Jest on integralną częścią klasztoru. Goście, którzy w nim przebywają, uczestniczą w modlitwach mnichów, w pracy, w posiłkach, ale też raz w miesiącu organizuje sesje medytacyjne, kiedy też jest więcej medytacji a także kilka wykładów czy raczej słów zachęcających do medytacji.

G. Dobroń: Ojciec Freeman medytował z Dalajlamą 1994 roku, to było wydarzenie światowe. Proszę opowiedzieć.

O Laurence: Zaprosiłem Jego Świątobliwość XIV Dalajlamę Tybetu, aby poprowadził Seminarium Johna Maina. Poprosiliśmy Dalajlamę, aby skomentował z buddyjskiej perspektywy osiem fragmentów Ewangelii. Medytowaliśmy też razem trzy razy dziennie. W spotkaniu uczestniczyło ponad 200 osób. Było to wspaniałe doświadczenie przyjaźni i głębi dla wszystkich nas. Dalajlama docierał natychmiast do najgłębszego mistycznego sensu tych tekstów i otwierał umysły wszystkich ludzi na to głębsze, wewnętrzne znaczenie. Oczywiście istnieją różnice religijne. Pierwszy tekst, który Dalajlama czytał to były słowa Jezusa mówiące o wyrzeczeniu się stosowania przemocy. Dalajlama powiedział, że jest to i buddyjskie prawo, buddyjskie podejście. Ostatni tekst mówił o zmartwychwstaniu. Dalajlama powiedział, że w buddyzmie nie ma takiego poglądu i poprosił, aby mu o tym więcej opowiedzieć. Sądzę, że to Seminarium było doskonałym modelem dla dialogu międzyreligijnego ponieważ jednocześnie podkreśliło różnice jak i podobieństwa między dwoma tradycjami.

M. Góralski: Mamy przed sobą książkę, która jest zapisem tego Seminarium - Good Heart (Dobre serce), Została ona przetłumaczona na 10 języków, również na japoński. Czy mógłby ojciec coś powiedzieć o spotkaniu z Dalajlamą.

O. Laurence: To było bardzo wspaniałe doświadczenie, być w obecności Dalajlamy ponieważ jest on osobą o wielkim człowieczeństwie i promieniuje z niego radość, ma wspaniałe poczucie humoru i jest pełen spokoju, który się wszystkim udziela. To jest zaraźliwe, jeżeli ktoś jest w jego obecności, czuje się szczęśliwym. Zapytałem go, jak to jest możliwe jest szczęśliwy i spokojny przez cały czas. Odpowiedział, że stara się być taki sam zawsze bez względu na to czy jest sam, czy jest z przyjaciółmi lub uczniami, czy przemawia do 50 tysięcy ludzi na stadionie. Myślę, że to osiąga i również naturalnie bardzo skromny.

G. Dobroń: Zadam teraz pytanie, które często pada w takich sytuacjach, która religia jest lepsza.

O. Laurence: To zależy od osoby. Możemy mieć dobrego buddystę i złego chrześcijanina i dobrego chrześcijanina a złego buddystę. Jezus powiedział: „Nie ten będzie zbawiony, kto mówi: Panie, Panie... ale ten, który wykonują wolę Bożą”. Nie jesteśmy zbawieni tylko dlatego, że coś wyznajemy, ale przez to jacy jesteśmy i co czynimy.

Słuchaczka: W jaki sposób można przejść ze stanu depresji do stanu spokojnej, głębokiej medytacji? Jest bardzo trudno przestać myśleć o tym, co nas gnębi.

O. Laurence: Medytujemy dlatego, aby uwolnić się o tych problemów, aby przejść przez nie, ale one same nie odejdą. Nie możemy tylko siedzieć i czekać aż odejdą, czy tylko przyglądać się im. W naszej tradycji mamy medytację i pewną dyscyplinę polegającą na powtarzaniu jakiegoś prostego słowa, sentencji, modlitwy, która pozwala oderwać się czy uspokoić umysł. Jest to bardzo efektywna metoda ponieważ jest bardzo prosta, ale też nie jest łatwa, nie ma tu jakiś natychmiastowych rezultatów, trzeba praktykować przez jakiś czas, trzeba mieć dyscyplinę i cierpliwość. Wszyscy z nas bez wyjątku mamy w sobie spokój, pokój Boży, który jest głębszy i potężniejszy niż wszystkie nasze problemy. Wystarczy go tylko odkryć. On czeka na to. Jezus powiedział, że Królestwo Boże jest w naszych sercach.

G. Dobroń: Jak przeciętny człowiek w Polsce, który raz w miesiącu chodzi do kościoła może odnaleźć drogę do Boga i przez co...?

O. Jan: Najlepszym nauczycielem medytacji jest nasze życie. Często się zdarza, że pod wpływem bolesnych doświadczeń odkrywamy drogę do Boga. Czasami trzeba nawet upaść i odejść od Boga, aby do Niego powrócić. Historia syna marnotrawnego chyba najlepiej nam to ukazuje. Trzeba niekiedy przejść przez wiele burz w życiu i to najlepiej sprzyja rozwojowi życia duchowego. Gdy patrzymy na życiorysy wielkich świętych, chociażby św. Teresa Wielka – doświadczenie choroby, bliskości śmierci otworzyło ją na głębszy wymiar wiary, podobnie było ze świętym Ignacym Loyolą.

G. Dobroń: W każdym momencie życia możemy liczyć na łaski, w każdym momencie swego życia u młodych i starych, u takich, którzy się wiele razy potykali, oni też mają szansę?

O. Jan: Tak wierzę.

Słuchacz: Niedawno czytałem, że po dwudziestu latach mózg się starzeje i chciałem się zapytać - czy medytacja może zapobiec procesowi starzenia się mózgu.

O. Jan: Wspominałem już, że człowiek jest jednością i procesy, które zachodzą w umyśle mają wpływ także na nasze ciało i odwrotnie, jeśli więc dzięki medytacji nasz umysł jest czysty, spokojny to również na poziomie ciała są tego owoce.

O. Laurence: Medytacja daje nam poczucie harmonii i jedności wszystkich naszych aspektów, ciała, umysłu, duszy oraz ducha i chyba tym jest nasze zdrowie, zdrowie jest całością i poczuciem pełni. Nie wiem jak to jest w języku polskim, ale w angielskim słowa holy (świętość), health (zdrowie) i whole (całość, pełnia) mają ten sam rdzeń.

Słuchaczka: Czy różaniec święty jest formą medytacji. Mnie się wydaje , że jest formą medytacji bardzo prawdziwą.

O. Jan: Oczywiście istnieje wiele form medytacji, także słowo medytacja jest takim bardzo pojemnym terminem, wiele form modlitwy można w nim zawrzeć. Historycznie nawet patrząc, różaniec pochodzi z formy Modlitwy Jezusowej. Istnieje książka po tytułem: Różaniec – modlitwa Jezusowa Zachodu. Można więc powiedzieć, że różaniec jest formą medytacji.

Słuchaczka: Czy są jakieś techniki pomagające w skupieniu, w medytacji. Kiedyś np. liczyłam oddechy.

O. Jan: Trzeba powiedzieć, że medytacja czy modlitwa jest dziełem Ducha Świętego w nas. W Piśmie świętym czytamy: „Gdy nie umiemy się modlić tak jak trzeba, wtedy Duch Święty wstawia się za nami w błaganiach, których nie możemy wyrazić słowami”, ale oczywiście i z naszej strony istnieje potrzeba wysiłku, dlatego ważne jest, abyśmy stosowali jakąś metodę. Metoda nie jest jednak celem sama w sobie ale może nam bardzo pomóc otworzyć się na światło Ducha Świętego.

Słuchacz: Chciałem zapytać o medytacje Antoniego de Mello.

O. Jan: O ile wiem, ojciec de Mello nie stworzył jakiegoś odrębnego systemu medytacji. W swej książce Sadhana – Ścieżka do Pana Boga przedstawił 47 różnych ćwiczeń medytacyjnych i każdy może tam znaleźć coś dla siebie.

Słuchacz: W jaki sposób rozwijać się na ścieżkach medytacji, jak zaczynać?

M. Góralski: Podobno pierwsze 10 lat jest najtrudniejsze.

O. Jan: Trzeba próbować, trzeba ćwiczyć. Kilka tygodni temu miałem telefon od kobiety, która przeczytała moją książkę: "Sztuka codziennego życia", gdzie jest zbiór medytacji. Była zapłakana i przerażona tym, że ona nic z tego nie potrafi zrobić. Powiedziałem jej, aby próbowała. Po miesiącu zadzwoniła i powiedziała, że jej się udało. Próbowała wiele razy i myślę, że jest to jedyna droga nauki medytacji.

G. Dobroń: Muszę państwu zdradzić, że ojciec Jan Bereza pisze także wiersze. Mam tu przed sobą Gazetę Benedyktyńską wydaną z okazji wizyty ojca Laurence Freemana w Polsce i jest tu taki wiersz - Nie pozwól, aby zaszło słońce i może w nim jest zawarty dobry sposób, aby rozpocząć medytacje. Proszę posłuchać:

Nie pozwól, aby zaszło słońce,
jeśli gniew gości w twym sercu,
nie pozwól także, aby zaszło słońce,
jeśli w swym sercu nosisz urazę,
nie pozwól również, aby zaszło słońce,
gdy brak w twym sercu przebaczenia...

Niech zły duch odejdzie,
zanim zajdzie słońce.

Wielka wizja modlitwy
nie może być zrealizowana
bez zaangażowania w małe,
codzienne sprawy,

wielka harmonia modlitwy
nie może być osiągnięta
bez uporządkowania codziennego życia,

wielki dar modlitwy
nie może być przyjęty
bez całkowitego otwarcia naszego serca.

 G. Dobroń: I to jest najprostszy sposób, aby rozpocząć medytacje – spróbować uporządkować swoje życie i zacząć od najprostszych spraw codziennego życia, zamknąć oczy, skupić się i nie klepać modlitw, tylko pomyśleć, co chcę powiedzieć memu Bogu. 
Ojciec Laurence Freeman obiecał nam specjalne błogosławieństwo dla wszystkich słuchaczy Programu III.

Ojciec Laurence: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam – są to słowa Jezusa z ewangelii św. Jana - Nie Tak jak daje świat, ja wam daję. Niech się nie trwoży wasze serce ani się nie lęka”.